czwartek, 10 października 2013

ROZDZIAŁ 2 "Boże... I co teraz?!"


  Atmosfera w salonie u Nathalie w domu była strasznie napięta i sztywna. Ja i Harry staliśmy i gapiliśmy się na siebie ze złością i urazą, gdy Nath patrzyła błagalnie na nas dwoje.
Jedynie nic nie podejrzewający Louis nie stracił dobrego humoru.
-Victoria przebywa w Londynie dopiero niecały miesiąc.-wyjaśnił Lou.-Jakie wrażenia, Tori?
-Lubię jasne sytuacje.-powiedziałam, patrząc na Harry'ego wściekłym wzrokiem.
-Powinnaś być ostrożna, kiedy jeździsz po Londynie, Tori.-zauważył Harry.-Nie uwierzysz jak dużo ostatnio stłuczek widziałem na autostradzie.
-Chodźmy już do kina.-powiedziała pospiesznie Nathalie, popychając Louis'a w kierunku drzwi.
-To jest to, o czym zawsze marzyłem.-mruczał Harry.-Randka z Niszczycielką Tori! Kurdę. Nic dziwnego, że kojarzyłem twoje nazwisko. Przecież słyszałem je od Lou...
-Wierz mi, jest wiele rzeczy, które o wiele bardziej wolałabym robić niż iść teraz z tobą.-odparłam.-Na przykład mogłaby przejechać po mnie ciężarówka lub mieć jakąś cholernie bolesną operację, ale i tak to by było lepsze.-wystawiłam mu język.
-Zajebisty pomysł. Proponuję amputację twojego prawa jazdy.
  Harry był bardziej rozbawiony, niż zły. Po raz pierwszy zrozumiałam, że Harry ma bardzo seksowny uśmiech. Potrafi być miły, jeśli chce, zauważyłam urażona. Mój nastrój w tej chwili można by było określić jako bardzo ponury i przygnębiający. Pomyślałam, że to strasznie głupie, śmiać się z wydarzenia, które najchętniej bym zapomniała, a;e również się uśmiechnęłam.
-Kto prowadzi?-zapytałam, kiedy wyszliśmy ze Lou i Nath z domu.
-Lou.-odpowiedziała Nathalie, na co Louis wyszczerzył swoje śnieżnobiałe ząbki. 

-Uff.Co za ulga!-zauważyłam, chcąc dokuczyć Harry'emu. Nie powiem, co raz bardziej mnie bawiło dokuczanie loczka.
Nie mogę prowadzić, gdyż mój samochód jest dziwnym trafem w naprawie.-powiedział gniewnie ?Harry.
-Według mnie nie powinieneś prowadzić swojego auta nawet przed naprawą.- powiedziałam zadziornie.
  Poszłam przed nim razem z Nathalie oraz Louis'em, ale podejrzewałam, że  Harry w dalszym ciągu suszy ząbki z mojego powodu... 
  Usiadłam na tylnym siedzeniu, Harry koło mnie mnie, a Nath z Lou z przodu.
  Louis włączył silnik i wyjechał z podjazdu z spod domu Nath.
-Hej, Lou!-zawołał Harry.-Zanim wyjedziesz na autostradę , nie zapomnij rozejrzeć się, czy nikt przypadkiem nie nadjeżdża pod prąd. Nie uwierzyłbyś ile ludzi to ostatnio robi.
-Może chcesz wysiąść?-syknęła.-Obiecałam Nathalie, że będę miła dla ciebie, więc w zamian choć przez chwilę zachowuj się jak cywilizowany człowiek.-prychnęłam.
-Przepraszam cię moja kochana Tori, ale  nie wiem jak zachowuje się cywilizowany człowiek, ponieważ jestem neandertalczykiem. Czyżbyś zapomniała?
-Głupim, krzykliwym neandertalczykiem...-poprawiłam go.
  Kiedy przyjechaliśmy do kina, Nathalie ija szukałyśmy naszych miejsc, a chłopcy poszli po pepsi i popcorn oraz żelki.
-Robię to dla ciebie Nath.-powiedziałam, kiedy przechodziłyśmy między rzędami.- I będzie to ostatnia rzecz, jaką robię dla ciebie!-oznajmiłam wkurzona.
 Nathalie jęknęła i przejechała dłonią po włosach, zapominając, że ma spięte w kłosa. To jej stary nawyk, kiedy się denerwuje lub jest czymś przejęta.
-Boże, przykro mi Tori. Ale skąd ja kurde mogłam wiedzieć, że stukniesz jego samochód?
-Co? Nathalie ja go nie stuknęłam, to raczej on M-N-I-E...- przeliterowałam wkurzona.
-Okey. Porozmawiamy o tym później, bo właśnie chłopcy wracają.
  Stwierdziłam, że jeśli ktoś chce umówić się na randkę z nieznajomym, to kino jest miejscem wprost stworzonym do tego. Nie trzeba rozmawiać, ani patrzeć na siebie. A do tego nie masz za bardzo czasu, żeby zrobić z siebie niezłe pośmiewisko.
  Pocieszyłam się tą myślą i usiłowałam zapomnieć o przyczynie swojego niepokoju, jak zarówno i gniewu, koncentrując się na akcji filmu.
 Piłam powoli pepsi, patrząc na wielki ekran, na którym biały sportowy samochód zamienia się w kulę ognia.
Harry nachylił się do mnie i szepnął do ucha:
-Nie chciałabyś być na miejscu tego kierowcy,bez żadnej szansy, prawda?
 Zakrztusiłam się napojem, nie przez złość, ale od powstrzymywanego z  trudem śmiechu."Świetnie-pomyślałam.-ma poczucie humoru.
Chociaż bardzo trudno w to uwierzyć w przypadku takiego ktosia, jakim on jest."
 Wieczór zmienił się z złego na coraz gorszy.
 Kiedy film się skończył pojechaliśmy do Nando's, gdzie zjadłam hamburgera i próbowałam udawać, że w ogóle nie zauważam kogoś takiego jak Harry Styles.
 Siedząca naprzeciwko mnie Nathalie ciągle mówiła i mówiła... To tylko dzięki niej i Lou konwersacja ta w ogóle miała miejsce.
-Boże, ale się jaram. Zajebiście, że się wszyscy spotkaliśmy dzisiaj i poszliśmy na ten film. Co o nim sądzicie?-mówiła podniecona.
-Był spoko, ale serce mi pęka, gdy widzę jak tak cudne auta zostają zniszczone.
-Podzielam twoje uczucia Lou.-poparł Harry.
-Hazza ma ferrari.-wyjaśniał Louis.-A wczoraj jakaś stuknięta idiotka wjechała na niego i zgniotła mu przedni zderzak.Ach...
  Chciałam wyjaśnić, że to w cale nie była moja wina, lecz Nath nie dopuściła mnie do głosu i szybko zmieniła temat.
 - Jeszcze tylko pięć dni i do szkoły.-powiedziała desperacko.-Jak myślisz Tori, będziemy w jednej klasie? Bo Lou i Hazz są o rok wyżej.
-Jesteś w młodszej klasie? Zabawne...-powiedział rozbawiony Harry.-Myślałem, że jesteś w drugiej klasie.
-A to dlaczego?-spytałam zdziwiona, chociaż nie byłam pewna czy koniecznie chcę usłyszeć odpowiedź.
-Nie wiem, Tori, ale odniosłem wrażenie, że jesteś zawodowym kierowcą i spędziłaś za kółkiem parę lat... -zaczął ponownie suszyć ząbki.
  Spojrzałam na niego lodowato. Gdyby wzrok zabijał, właśnie w tym czasie Styles leżałby już martwy, lecz niestety.... On jedynie się śmiał. Wyglądało na to, że ma zajebiście dobry humor.
 Kiedy w końcu opuściliśmy Nando's, wydawało się, że minęły wieki. Cała powrotna droga była minęła mi na obmyśleniu słodkiej zemsty na Nathalie. To była zdecydowanie najprzyjemniejsza cześć tego wieczoru. W końcu znaleźliśmy się pod moim domem. Sama nie wiem, jak udało mi się dotrwać do końca tego koszmarnego spotkania i ani raz nie wydrzeć się na Styles'a.
  Chłopcy odprowadzili mnie i Nathalie pod same drzwi i własnie tutaj, w tym momencie Lou pocałował Nath tak zachłannie, jakby już nigdy mieli się nie spotkać. Popatrzyłam na Harry'ego i nie miałam żadnego pojęcia co teraz powinnam zrobić. Gdyby on próbował mnie pocałować, to by wyglądał gorzej niż jego kochane, piękne ferrari.
  Styles uśmiechnął się szeroko, ukazując rząd prostych, białych ząbków.
-Cóż, miło było cię poznać Tori.-powiedział.-I kto wie. Może kiedyś wpdadnę, żeby cię podwieźć do szkoły.
-Dzięki za ostrzeżenie.-odparłam, wystawiając mu język.-Mam tylko nadzieję, że wcześniej zdążę się ubezpieczyć na życie.
  Uwolniłam się od moje prześladowcy, zabierając kuzynkę za rękę i mówiąc "cześć" Louis'owi. Pomaszerowałam ciągnąc blondyneczkę za rękę do domu.
  Lecz, gdy tylko zamknęły się za nami drzwi, zaatakowałam:
-Nath jak mi mogłaś to zrobić? Dlaczego wpakowałaś mnie na randkę z takim chujem jak on!
 Nathalie zaczerwieniła się.
-Harry nie jest żadnym chujem! Nie dajesz mu żadnej szansy!
-Masz rację, nie chcę dać mu szansy.-odparłam.- Harry i jego podobni, uważają, że trzeba być tylko przystojnym i mieć dziary, żeby być zajebistym, a później wbijają ci nóż w lpecy z jakąś pierwszą lepszą.
-Tori, nie każdy ładny chłopak musi być taki jak Nathan.- skarciła mnie.
-Skąd wiesz? Nigdy nie natknęłaś się kogoś takiego jak Nathan. Szczęściara z ciebie!
-Nie natknęłam się, ale znam Harolda i wiem, że on nie jest taki.
  Zaczęła pojawiać się w mojej głowie myśl, że Nathana nigdy by się nie przyjaźniła z jakimś chamem. 
-Natk nie mówmy o tym więcej.-powiedziałam ptzytulając blondynkę.-Nie warto kłócić się o kogoś takiego jak Harry Styles.
 Ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że nie było to moje ostatnie spotkanie z Harry'm Styles'em. Ta myśl napawała mnie przerażeniem....





______________________________________________________


Wiem, że ten rozdział miał się pojawić dopiero w sobotę, ale pisaliście do mnie na twitter'ze i prosiliście, abym jeszcze dzisiaj dodała. Wiem, że nie jest perfekcyjny, bo pisałam go na szybko, ale proszę skomentujcie go i piszcie co w ogóle sądzicie o tym... Proszę Was bardzo. To motywuje do pisania ;) Dobranoc kochani :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon by S1K