ROZDZIAŁ 4 "Walka o życie wśród NIEGO-ciąg dalszy"
Kiedy obudziłam się następnego ranka i zeszłam na dół, zastałam w kuchni małe zamieszanie. Tata zabrał się za przygotowywanie śniadania, a mama, ze świeżo umytą głową owiniętą w ręcznik, prasowała jego koszulę.
-Co się tutaj dzieje?-zapytałam ledwo powstrzymując ziewanie, co i tak nie wyszło najlepiej.
-Chyba będziesz dzisiaj sama, kochanie.-odpowiedziała mama.- Umówiłyśmy się z pośrednikiem z biura handlu nieruchomościami. Rodzice Nathalie również tam będą. Chyba znaleźliśmy biuro, które można wynająć więc bardzo chętnie przeniesiemy się z piwnicy do tego biura.
- To świetnie! Będę mogła pracować po szkole na jedną czwartą etatu, a wy możecie mnie wciągnąć na listę płac.-puściłam do nich oczko.
-Czasami wydaje mi się, że i tak jesteś najlepiej opłacanym członkiem naszej rodziny.-powiedział tata śmiejąc się przy smażeniu sadzonych jajek.- Lecz z drugiej strony, jeśli będziesz pracować u mnie, to zarobisz za naprawę samochodu.
-Kurde, dlaczego wszyscy myślą, że ten głupi wypadek był z mojej winy?-zapytałam urażona, na co tata się tylko zaśmiał. Taaa rozumowanie moich rodziców... Przewróciłam tylko oczami i wróciłam do swojego pokoju. Ten poranek nie zaczął się najlepiej. Do tego musiałam czekać, aż zwolni się łazienka i suszarka do włosów. Po prostu świetnie!
W końcu umyłam włosy i je wysuszyłam, ale i tak wyglądały okropnie, więc związałam je w koński ogon. Później czekał na mnie kolejny problem, czyli co jam mam ubrać. Po przesiedzenie przed szafą 20 minut i wyrzuceniu prawie całej jej zawartości, zdecydowałam się na ten zestaw:
Rodzice wychodząc jeszcze zawołali, żebym jechała ostrożnie. A ja odpowiedziałam , że zawsze tak jeżdżę. Dopiero wypowiadając te słowa doszło do mnie, że tak właściwie boję się prowadzić, śmiertelnie się boję. Cały czas miałam przed oczami tamten wypadek. Ten metaliczny odgłos uderzających się o siebie samochodów i te wszystkie okropne rzeczy, które powiedział mi Harry. Wiedziałam, że nie dam rady dzisiaj prowadzić. Może jutro, albo któregoś innego dnia... Pomyślałam, że zadzwonię do ?Nathalie i poproszę, żeby podwiozła mnie dzisiaj. Poszłam do swojego pokoju bo mojego Iphona i wybrałam numer Nath. Nie odbierała... Wyszłam przed swój dom i ujrzałam oddalający się samochód mojej kuzynki. Akurat dzisiaj Nathalie musiała wcześniej pojechać... Z westchnieniem pobiegłam na przystanek autobusowy.
Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu pierwsze lekcje w szkole nie były takie złe. Kilka przyjaciółek Nathalie pamiętało mnie mnie z wczorajszego dnia, a dziewczyna, która siedziała za mną na matematyce zauważyła, że ja i Nath mamy te same nazwiska.
-Nazywasz się Victoria Edwards, prawda?-zapytała, kiedy kończyła się trzecia lekcja i rozległ się dzwonek.-Czy jesteś spokrewniona z Nathalie Edwards?
-Jesteśmy kuzynkami.-odpowiedziałam, biorąc książki i idąc w stronę drzwi.-Mój ojciec i ojciec Nath to bracia...
Nagle poleciałam na ścianę. Sala gwałtownie zawirowała mi przed oczami, następnie ktoś chwycił mnie i przytrzymał, żebym odzyskała równowagę. Nie musiałam nawet podnosić głowy, bo i tak wiedziałam, że to Styles wpadł na mnie.
-Czy nic ci nie jest, Tori?-spytał, ciągle jeszcze mnie trzymając.
-Myślę, że nic.-powiedziałam słabo. Nie zapytałam czy jemu nic nie jest. Ale skoro był wyższy o jakieś 10 cm i cięższy o jakieś 20 kg doszłam do wniosku, że nie było to konieczne.
Harry puścił mnie i podniósł książki.
-Ej no Styles, nie atakuj dziewczyn, większe sukcesy odniesiesz jako ich obrońca.-poradził mu jakiś chłopak.
Inny zaśmiał się.
-Kiedy Harry wpada na dziewczynę, to dopiero jest zderzenie.-dodał.
Wyrwałam Stylesowi swoje książki i pobiegłam na korytarz. Po raz pierwszy, odkąd przeprowadziliśmy się do Londynu, pomyślałam o moich starych przyjaciołach i szkole. Chyba zaczynałam tęsknić i trochę żałować, że tutaj przyjechaliśmy. "Nie myśl o tym- mówiłam sobie- to tylko pogorszy sprawę..." Wiedziałam, że mogę zwierzyć się Nathalie ze wszystkick swoich problemów. Chciałam to zrobić, ale kiedy spotkałam ją na w stołówce, Nath miała inne plany.
-Siadaj z nami Tori, zapoznam cię z naszą paczką.-powiedział uśmiechając się do mnie.
Wskazała stół, przy którym siedzieli Louis i Harry z jakąś blondynką, piękną brunetką i trzema chłopakami, których wcześniej nie widziałam.
-Czy paczka obejmuje również Stylesa?-zapytałam.
Nath skrzywiła się.
-Serio? Znów zamierzasz zacząć wszystko od nowa?-zapytała przewracając oczami.
Potrząsnęłam głową.
-Nie. Mam dość Harrego do... Nich pomyślę, a już wiem. Do końca życia.
Zakończyłam naszą rozmowę przysiadając się do do dwóch dziewczyn, które poznałam w bibliotece, a które przedstawiły się jako Agnes i Emma.
-Nie odwracaj się.-szepnęła podekscytowana Emma, gdy jedliśmy lunch.-Nie zgadniesz kto się nam przygląda. Nie kto inny, jak sam Harry Styles.
-Bujasz.-wykrzyknęła Agnes, odwracająć się nagle.
-Jest zajebisty.
-No bez przesady. Nie jest wcale taki wspaniały.-wymamrotałam od niechcenia, nawet nie podnosząc wzroku od talerza.
-Nie jest wspaniały? -wykrzyknęły obydwie.
-Czy ty zwariowałaś?-zapytała mnie Agnes - Nie ma dziewczyny w tej szkole, która nie szalałaby na jego punkcie.
-Owszem jest.-powiedziałam sucho.-Tak długo, jak będę w tej szkole, to będę taką dziewczyną.
Obydwie mnie zmierzyły mnie wzrokiem, który nie ukrywał pogardy. Taa , też was kocham.
Zaczęła się piąta lekcja, a ja dalej się zastanawiałam , dlaczego Agnes, Emma i cała żeńska część szkoły tak szaleje za Harrym, kiedy nagle zobaczyłam, że wchodzi do pracowni. Wszystkie dziewczyny stłoczyły się wokół niego, czekając na nauczyciela. Wszystkie, prócz mnie pozostawiając mnie na pastwę Nathana Sykesa. Ale i ja, mimo że rozmawiałam z Nathanem, spoglądałam ukradkiem na drugą stronę sali , gdzie Harry rozmawiał z blondynką, którą widziałam w barze.
-Założę się, że ma na imię Jennifer.-mruknęłam, przerywając Nathanowi w pół zdania.
Sykes podniósł brwi.
-Blondynka? Tak. Skąd wiedziałaś?
-Zgadłam- powiedziałam z goryczą.
Harry nie próbował nawet ze mną rozmawiać i nie bardzo wiedziałam, czy mam z tego powodu się cieszyć, czy martwić. Oczywiście, nie lubiłam go i nie pragnęłam jego towarzystwa. Z drugiej strony winien mi był przeprosiny za niedawne zderzenie.
-Tori, chciałabyś?-głos Nathana przerwał moje rozmyślenia i dotarło do mnie, że czeka na odpowiedź. Uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia o co on pytał.
-Przepraszam cię Nathan. Zamyśliłam się...-zaczęłam i w tym momencie przerwał mi dzwonek.
-Porozmawiamy o tym później.-szepnął po czym pocałował mnie w policzek. Doznałam nieprzyjemnego uczucia, że Nathalie nie bez powodu przestrzegała mnie przed nim.
Sykes próbował ze mną rozmawiać po chemii, ale uciekłam, zanim do mnie podszedł. Godzinę później , po ostatniej lekcji, odbyłam jeszcze jedną wędrówkę do mojej szafki, ciesząc się, że przetrwałam dzień mając tylko jeden wypadek. Niestety los mi nigdy nie sprzyja. Harry stał przed swoją szafką i układał książki. Nie powiem byłam trochę zdziwiona jego widokiem. Myślałam, że jest na treningu. Po chwili dopiero sobie przypomniałam, że Louis powiedział dzisiaj Nath, że drużyna będzie oglądać filmy z poprzednich meczy, więc wyjdą dzisiaj wcześniej. Więc bez dwóch zdań nie było możliwości , aby Harrego ominąć. Pomaszerowałam do swojej szafki. Uklękłam, życząc Nathalie w duchu wszystkiego najlepszego, za to, że wybrała szafkę, akurat w tym miejscu. Chwilę później usłyszałam trzask zamykanych drzwiczek szafki Stylesa i jednocześnie poczułam silne szarpnięcie za mój koński ogon.
-Auuu!-jęknęłam.
Harry kuż odchodził, ale się odwrócił, słysząc jęk.
-Czy coś się stało?-zapytał ze zdziwieniem.
Wyzywałam go od wszystkich głupich kretynów w głowie, lecz do niego tylko powiedziałam:
-Moje włosy! Przytrzasnąłeś je drzwiczkami swojej szafki!
-No, no, no-powiedział, a jego złośliwy uśmieszek przemknął po jego twarzy.-Bardzo interesująca sytuacja. Nie sądzisz tak Victorio?
-No po prostu ubaw co nie miara. Nie wiem jak ja mogę jeszcze nie leżeć i turlać się na podłodze ze śmiechu.-powiedział sarkastycznie, po czym trochę spuściłam z tonu.-Styles, no proszę, uwolnij mnie.
Popatrzył na mnie z góry, ciągle złośliwie się uśmiechając.
-Wow, potrzebujesz mojej pomocy. Po prostu nie wierzę.
-Uwolnij mnie!-krzyknęłam ze złością, lecz próbowałam, co w cale nie było łatwe, nie powyzywać go od kretynów i debili.
-Uwolnię cię za kilka minut.-odpowiedział, po czym usiadł po drugiej stronie opierając się o szafki.-Poczekajmy, aż wszyscy wyjadą, zanim zostanie wypuszczona Niszczycielka Tori i będzie mogła terroryzować kierowców na autostradzie.
-Uwolnij mnie, Jason!-wykrzyknęłam, zanim uświadomiłam sobie znaczenie swoich słów.
Styles podniósł brwi.
-Jason? Kto to jest Jason? Jestem Harry Głupi Neandertalczyk, zapomniałaś?-mówił zdziwiony.
-Wypuścisz mnie, czy nie?- wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Dopiero wtedy, gdy dowiem się, kim jest Jason.-powiedział Harry.
Byłam strasznie na niego wściekła, ale nie na tyle, żeby nie docenić, że jest przystojny. Miał pewne siebie uparte spojrzenie, co było sprzeczne z jego ciemnymi loczkami.
-Jason to beznadziejny, bez mózgowy tępak, kretyn, debil i wszystko inne. -warknęłam.
-Nic dziwnego, że nas pomyliłaś.-odrzekł.
Spojrzałam na niego groźnie.
-Wow...Normalnie powinieneś dostać Nobla. A teraz czy byłbyś tak łaskawy mnie uwolnić, zanim ucieknie mi autobus?
Harry podniósł się szybko. Otworzył szafkę i uwolnił moje włosy. Pozbierałam książki i pobiegłam ile sił miałam do drzwi. Niestety, ostatni autobus właśnie ruszał.
-Serdeczne dzięki.-jęknęłam, gdy Styles mnie dogonił.- Teraz muszę spróbować znaleźć Nathalie, żeby mnie odwiozła do domu.
-Autobus uciekł ci z mojego powodu, więc ja cię odwiozę do domu.-powiedział.
-Taa, chyba po moim trupie. Nie, dzięki, ale już miałam okazję zobaczyć jak prowadzisz. Z Nath będę bezpieczniejsza.- odpowiedziałam, zmierzając w stronę parkingu.
Harry szedł ciągle koło mnie.
-A właściwie dlaczego przyjechałaś autobusem?
-Mój...mój samochód nie jest jeszcze naprawiony.-skłamałam. Nawet Nathalie nie powiedziałam, że boję się siąść za kierownicą, więc tym bardziej jemu tego nie powiem.
Kiedy zbliżaliśmy się do parkingu, zauważyłam oddalający się samochód mojej kuzynki.
-No nie!Kurde!-zawołałam. Złapałam moją torbę z książkami i rozpoczęłam pościg po asfaltowej drodze za odjeżdżającym autem Nathalie. Kiedy dogoniłam go, szarpnęłam tylne drzwi i wskoczyłam do środka, podczas gdy samochód nadal jechał.
-Nath, błagam cię podwieź mnie do domu...-wysapałam upadłszy bez sił na tylne siedzenie.
Nagle zobaczyłam, że Styles machnął niedbale ręką, wyprzedzając nas swoim ferrari.
Nathalie też mu pomachała, a ja pokazałam mu środkowy palec.
-Boże, Tori mogłabyś być milsza.-pouczyła mnie Nath.
-Taa jasne...-odpowiedziałam ze złośliwym uśmiechem.-Powiedz mi, Nath, która klasa ma czwartą lekcję z panem Andersonem?
-Chodzi o fizykę? Hazza właśnie szedł na fizykę, kiedy wpadł na ciebie.
-Skąd o tym wiesz?-zapytałam zdziwiona.
-Lou mi o tym powiedział. Szedł z Harrym do klasy. Powiedział, że Harry martwił się czy ci się nic nie stało. Wiesz to było bardzo miłe i romantyczne.
Wzniosłam oczy do nieba.
-O, to było cudowne. Prawie jak czołowe zderzenie z ciężarówką.
Ale to nie była prawda. Ciężarówka nie ma tak silnych ramion, nie jest tak ciepła i nie roztacza tak bardzo przyjemnego męskiego zapachu.
Przez moment zawstydziłam się, ale zaraz poczułam nagły przypływ gniewu. Styles zniszczył mój samochód. Ale to nic w porównaniu z tym, do jakiego stopnia zburzył mój wewnętrzny, wieczny spokój.
___________________________________________________________________________
Dzisiaj jest pierwszy koncert One Direction trasy Where We Are. Boże tacy nasi mali chłopcy. Szkoda, że nie będę na żadnym z tych koncertów. Ale szczerzę wierzę, że kiedyś Polska się znajdzie w tej liście. Niall na TT:
"Jesteśmy wdzięczni za wszystko!Nie mogę uwierzyć, że ci
chłopcy grają dziś wieczorem na stadionie! Dziękuję Wam
bardzo! Kocham Was"
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale postaram się teraz dodawać co tydzień, chyba że uda się częściej... KOCHAM WAS!!!





Hej :)
OdpowiedzUsuńW końcu komentuje, może nie jestem jakąś wielką fanką 1D, ale lubię od czasu do czasu poczytać jakąś historię romantyczna... Twoja mnie zaciekawiła :)
Piszesz naprawdę bardzo dobrze i masz bardzo ciekawe notki... Podoba mi się to, że chłopcy nie są sławni, że są zwykłymi nastolatkami. Chcę więcej Harry'ego i Victori :P
Czekam z niecierpliwością na next
Pozdrawiam